Wydarzenia ostatniego czasu sprawiły, że stawiam sobie coraz częściej trudne pytania o egzystencje ludzkiego życia.
Najpierw wracam pamięcią do dnia swoich prymicji, do słów które wtedy wypowiadałem. Coraz głębsza świadomość….Akceptacja….i nagle buch znów wszystko gdzieś ucieka zawala się ludzkie przeżywanie dnia codziennego. Ciemność…..w tej ciemności nagle Światło – On, który zaczyna mnie przenikać i oni moi przyjaciele, którzy pomagają mi przejść w tej mojej ludzkiej ciemności. Mijają kolejne dni, nagle słowo z LG otwiera to co zamknięte, pozwala mi przekroczyć granice umysłu. A jutro doświadczenie, spotkanie w Ciemności ze Światłem – co będzie dalej….
Może słowa Jana Pawła II: Miłość mi wszystko….czy rozwiąże?